Opinię wystawiam po miesiącu użytkowania 3 egzemplarzy. Pierwszy miał wadę i mocno szumiał z włączonym ANC w jednym kanale, podbijał również mocniej basy. Drugi po 2 godzinach dostał trzeszczącego zawiasu, jak stare drzwi do stodoły, trzeci był sprawny bez trzeszczących elementów.
1 – Dlaczego Philips?
Miałem kilka i nadal mam przewodowe słuchawki Philipsa i trudno było w tamtym czasie kupić coś równie ciekawego, za podobne pieniądze co przypasowałoby moim wymaganiom. To mój pierwszy zakup bezprzewodowych – BT- słuchawek Philipsa i dużo od nich oczekiwałem. Jednym z argumentów była aplikacja i możliwość ustawienia EQ wg własnych preferencji. Pierwsza myśl to Philips TAH8506, jednak powalająca promocja skusiła mnie na zakup modelu TAH9505.
2 – Przeznaczenie i oczekiwania dźwiękowe.
Słucham różnej muzyki ale kładę nacisk na jak najwierniejsze odtwarzanie, nie lubię przytłaczających basów, ginących wokali czy klawiszy i wyciśniętych na maksimum sopranów. Ma być z umiarem, a najlepiej płasko. Słuchawki mają działać z androidem z najlepszym możliwym kodekiem, TV i komputerem obsługującym SBC i aptX.
3 – Wykonanie, komfort używania i obsługi
Tutaj oczekiwałem tego co oferują inni producenci w podobnym przedziale cenowym. Po otwarciu opakowania wyłoniło się świetne twarde etui, a w środku ładnie wykonane słuchawki. Porównując do innych, ma się wrażenie obcowania z produktem premium. Są lekkie świetnie spasowane, nic nie trzeszczy, a użyty plastik jest miły w dotyku. Gąbka memory jest miękka przez co nauszniki świetnie przylegają i nie męczą, nie ma też efektu szeleszczenia. Słuchawki mieszczą ucho wielkości ok. 6cm, maks. 6,5, więcej oznacza zwijanie ucha do środka :) Po dłuższym używaniu może wystąpić efekt pocenia (ekoskórka). Waga i dobre wykonanie gwarantuje pewne trzymanie na głowie bez obaw ich utraty przy schylaniu, chodzeniu czy domowych czynnościach. Można w nich się położyć i komfortowo słuchać muzyki, na pewno nie spadną, a nawet się nie przesuną.
Przyciski są trzy i ich skok jest wyczuwalny, nie pracują twardo. Obsługa panelu dotykowego jest na wysokim poziomie, wystarczy chwila i łapie się wszystko intuicyjnie. To najlepsza dotykowa obsługa z jaką miałem styczność. Zmiana głośności czy utworu jest natychmiastowa bez zbędnych i zakłócających dźwięków. Tryb awerness po przyłożeniu dłoni lub trzech palcy działa szybko i pewnie, czasem wystarczą dwa większe paluchy :) Świetne rozwiązanie. Komunikaty głosowe są wyraźne i nie są natarczywe. Podczas pełnego rozładowania był tylko jeden komunikat o niskim poziomie baterii. Wybór trybów przyciskiem jest szybki bez zastanawiania co to użytkownik chce zrobić. Łączenie z BT bardzo szybkie i pewne.
4 – Najważniejsze – dźwięk, ustawienia, współpraca z aplikacją.
Oczekiwałem uczty dla uszu, biorąc pod uwagę rekomendowaną cenę, a dostałem dobre słuchawki zestrojone na muzykę rozrywkową, rokową czy oglądanie filmów. Dźwięk jest czysty bez jakichkolwiek zakłóceń, pisków, szumów. Można śmiało słuchać opowieści i w ciszy słychać jedynie szum nagrania. Pod względem czystości dźwięku jest premium. Bas jest umiarkowanie silny pod dobrą kontrolą, nie przesłania środka. Środkowe pasmo jest delikatnie wycofane, a po nim delikatnie podbite górne. Soprany są przyjemne dla ucha i nie ma większego problemu z sybilantami. Stereofonia jest na dobrym poziomie, ale do bardzo dobrego jej brakuje. Przez wycofany środek i podbite basy gdzieś giną w tle wokale i pianina, a scena staje się płytsza i zauważalnie mniej przyjemna. Sytuację powinien ratować EQ wg własnych ustawień ale nie działa i nie zanosi się na to, żeby Philips się z tym uporał. Ustawienia EQ zdefiniowane przez producenta działają i zapisują się w słuchawkach. Tak skonfigurowane słuchawki można podłączyć np. do TV bez utraty ustawień EQ. Przy użyciu odtwarzacza z własnym EQ i transkodowaniem efekty są bardzo zadowalające. Scena znacznie się poprawia, a wyrównanie pasma daje faktycznie lepszy dźwięk. To powinna robić aplikacja Philipsa. Samą aplikację można podsumować tak: jest i czasem działa, a czasem myśli, potrafi bez powodu się rozłączyć ze słuchawkami, bardzo kiepska. Wszystko na androidzie i z apką 1.1.31. Pomiar pasma z kodekiem AAC na moim androidzie daje zaskakująca dobre rezultaty i dogania iPhony. Przy dobrym źródle i słuchu można znaleźć różnicę pomiędzy SBC a AAC. Przewaga AAC jest słyszalna, użytkownicy Apple będą zadowoleni. Z TV LG CX oled słuchawki łączą się kodekiem SBC i nie nadają się na oglądanie programów TV, za to dają radę z niewielkim opóźnieniem w Netflix, HBO GO czy Prime, YT też wypada przyzwoicie. Zestrojenie słuchawek idealnie pasuje do dynamicznych filmów. Dokonałem pomiarów pierwszego i drugiego egzemplarza, wyniki było rozbieżne, więc jako wzór wybieram trzeci sprawny egzemplarz. Basy były podbite o ok. 3dB, środek wycofany o ok 1,5dB, a soprany podbite o ok. 1,5dB. Tak niewielkie rozbieżności względem mojego płaskiego ideału załatwiła by aplikacja, która nie działa. Zwrócę tutaj uwagę, że włączenie ANC powoduje poprawę pasma i staje się przyjemniejsze dla odsłuchu.
4 – Prowadzenie rozmów i ANC.
Żaden z rozmówców nie narzekał na jakość połączenia, ja również, jak na słuchawki bez zewnętrznego mikrofonu jest zaskakująca dobrze. Problemem jest rozmowa z włączonym i wyłączonym ANC, ma się wtedy wrażenie rozmowy z zatkanymi uszami, aż łzy wyciska. W trakcie rozmowy można włączyć tryb Awerness i wtedy jest ok, jednak trzeba dodatkowo klikać przyciskiem od ANC. Słuchawki przez dobrze wykonane nauszniki mają bardzo dobre pasywne tłumienie. Aktywne tłumienie – ANC – ma jeden tryb po włączeniu i słychać w domowym zaciszu jak delikatnie szumi. Szum ANC ustaje przy korzystaniu na dworze lub w galerii handlowej, a może przez otaczający hałas staje się niesłyszalny. Korzystanie z ANC w cichym domu nie ma sensu. Aplikacją można włączyć tryb ANC niski, który nie wprowadza szumów, jednak magicznie po ponownym włączeniu słuchawek włącza się tryb z szumem, wtedy trzeba ręką dotknąć panelu i włączyć na sekundę Awerness, a po powrocie do ANC szumu nie będzie. Tutaj kolejny raz wychodzi zatracony potencjał słuchawek. Coś ewidentnie szwankuje z oprogramowaniem. ANC wygłusza większość niskich dźwięków, przycisza odkurzacz, telewizor. Głosy stają się słabsze, choć kobiece przenikają nie jako piskliwe ale jakby wycięte z tła, przez co podobne dźwięki również skutecznie potrafią się przebić. Tryb Awerness działa bardzo dobrze, można słuchać muzyki, radia i z kimś rozmawiać.
5 – Podsumowanie.
Słuchawki na pewno nie zadowolą młodzieży, która oczekuje basowych grzmotów i zasypujących uszy sopranów. Są zestrojone nie w układzie V a raczej u. Bardziej pasują dla tych, którzy wyrośli z dudnienia lub nie lubią przesyconego dźwięku ale nadal nie preferują zupełnie płaskiej charakterystyki. Są zestrojone bardziej rozrywkowo niż dla melomana. Świetnie nadadzą się do muzyki pop, rockowej, radia, odsłuchu audiobooków…
Osobiście ze sprzętem się pożegnałem i przywitałem z Fidelio L3. Philips TAH9505 to świetny przykład jak łatwo zaprzepaścić dobry produkt beznadziejnym oprogramowaniem i błędami w oprogramowaniu sprzętu. Aplikacja jest wartością dodaną do słuchawek o czym na każdym kroku Philips się chwali, jednak to tylko wpadka, a nie żadna wartość… Zatracony potencjał, którego nie da się wydobyć, jeśli słuchawki mają działać z kilkoma urządzeniami, a nie jedynie telefonem posiłkującym się jakimś odtwarzaczem z własnym EQ. To moja druga opinia na spokojnie, pierwszej moderator Philipsa nie przepuścił z innych względów. Miałem przez te dodatkowe kilkanaście dni czas pomierzyć trzeci egzemplarz słuchawek i zestawić z Fidelio L3. Trochę zmieniłem swoją bardzo negatywną opinie, na nieco lepszą, co nie zmienia faktu, że za sugerowaną cenę, słuchawek nie mogę polecić przez wadliwą aplikację, nic nie wnoszące domyślne ustawienia EQ czy błędy w działaniu ANC – szum i bez szumu. Na pytania techniczne na stronie Philipsa też nikt nie odpowiada. W tym przypadku cena nie jest wyznacznikiem jakości, a staje się bylejakości. Ewidentnie coś jest z konstrukcją zawiasów słuchawek, w ostatnim egzemplarzu straciły nieco na płynności, choć nie skrzypiały. Należę do użytkowników dbających o sprzęt więc mogę podejrzewać, że niektórzy mogą zaprzyjaźnić się z serwisem.
Przewartościowane słuchawki z zatraconym potencjałem. Szkoda.